Książka, Recenzje

Sztuka obsługi penisa – Przemysław Pilarski, Andrzej Gryżewski

szuka obsługi penisa przemysław pilarski andrzej gryżewski i męskie sprawy agata jankowska i michał pozdał

Sztuka obsługi penisa to tytuł tak kontrowersyjny, że zaintryguje większość ludzi. Wiedzeni dwuznacznością może sięgną po tę książkę i dowiedzą się czegoś, o czym nie mówi się ani w domu, ani w szkole.

Zastanawiający jest fakt, że tak kontrowersyjny tytuł przywołuje myśl o obsłudze czyjegoś penisa, a nie swojego własnego (o ile dana osoba go ma). Tym ciekawsze jest to, jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że akurat ta książka jest bardziej przeznaczona dla mężczyzn niż dla kobiet, choć ja polecam ją do przeczytania obu płciom.

Sztuka obsługi penisa to kolejna książka po Męskich sprawach o mężczyznach. Napisana z myślą o nich, ale byłoby dobrze, gdyby zapoznałyby się z tą pozycją również kobiety. Młodsze i starsze.

Czym różni się Sztuka obsługi penisa od Męskich spraw Agaty Jankowskiej i Michała Pozdała, które zostały przeze mnie wyróżnione jako jedna z najlepszych książek 2017 roku?

Sztuka obsługi penisa jest bardziej naładowana informacjami. Choć również jest napisana w formie wywiadu, to autorzy postanowili dodać do treści również wykresy czy obrazki poglądowe, jak np. wygląda penis czy stulejka. Jest więc bardziej pozycją naukową niż po prostu rozmową dziennikarza ze specjalistą.

Jednak Sztuka obsługi penisa ta nie jest bez wad. Po jakimś czasie zaczęło przeszkadzać mi ciągłe podkreślanie przez Gryżewskiego, kim jest jego mistrz. A jest nim oczywiście psychiatra i psychoterapeuta, specjalista z zakresu seksuologii Zbigniew Lew-Starowicz. W trakcie czytania już drugiej połowy książki miałam wrażenie, jakby Gryżewski i Pilarski w sumie rozmawiali cały czas o tym samym, bo co chwilę przypominali o automatyzmie seksualnym, który powoli spada po dwudziestym piątym roku życia. Choć może dla mężczyzn i innych kobiet to ważna informacja, którą trzeba powtarzać kilka razy by wreszcie została zakodowana. Może nie powinnam tego oceniać, bo jak powszechnie wiadomo wyleczenie się z kompleksów trochę trwa – a wpajaniem do głowy pewnej informacji, która ma na celu wyleczyć z tych negatywnych myśli o sobie samym, może czasami przynieść pozytywne skutki.

 

P.P. Od przesądu, że kobieta steruje swoją płodnością, jest krok do stwierdzania, że jak nie chce, to nikt jej nie zmusi do seksu. Takim myśleniem niektórzy próbują usprawiedliwiać gwałty.

A.G.
I takie przekonanie też wylew się z moich pacjentów w czasie rozmów o płodności. Są absolutnie pewni, że kobieta jest w stanie zacisnąć nogi, pochwę i uniemożliwić penetrację, jak tylko zechce. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że jest to sytuacja przemocy fizycznej i psychicznej, że napastnik jest najczęściej od niej większy, silniejszy, że działa w odludnionym miejscu, z zaskoczenia.

Niektórzy mężczyźni są też przekonani, że gdy kobieta zostanie zgwałcona, to nie zajdzie w ciążę, ponieważ jej organizm nie przyjmie niechcianego nasienia.
Kiedyś zapytałem jednego z takich mężczyzn, czy skoro uważa, że kobieta może siłą woli sterować swoją płodnością, to czy on mógłby sprawić, że jego plemniki raz będą płodne a innym razem nie. Bardzo się wtedy oburzył i wykrzyknął, że jego plemniki są zawsze płodne. [s. 143-144]

 

Gryżewski zwraca uwagę na fakt, że problemy z jakimi przychodzą do niego pacjenci, wydają się dla nich czymś niezwykłym i jedynym w swoim rodzaju, a są tak naprawdę normą. Nic nie mówi się w szkołach – bo niby na jakim przedmiocie, jeśli nie ma normalnej edukacji seksualnej? – o automatyzmie seksualnym, męskich i damskich orgazmach, o działaniu tabletek na potencję czy prostej komunikacji międzyludzkiej w związku. Z tego powodu ludzie w większości nie wiedzą, że to co uważają za problem i że coś jest z nimi ewidentnie nie tak, tak naprawdę jest normalnym stanem rzeczy.

Dlatego dobrze, że wreszcie pisze się o takich sprawach coraz więcej i pokazuje, że psycholog, seksuolog i psychoterapeuta to nie zło koniczne i wstyd, a jedynie dobre podejście do tematu, bo jeśli sami nie wiemy, co jest nie tak, to specjalista jest właśnie po to, żeby pomóc. Mimo wszystko trzeba pamiętać o jednym – najczęściej jedna wizyta to dopiero początek, specjalista to nie czarodziej.

Muszę przyznać, że Męskie sprawy czytało mi się znacznie łatwiej i przyjemniej niż Sztukę obsługi penisa, jednak polecam przeczytać obie te książki. Dobrze poznać dwie perspektywy. Myślę, że z jednej jak i z drugiej każdy wyciągnie coś wartościowego.

 

Zobacz także:
— Męskie sprawy
Autorzy: Przemysław Pilarski, Andrzej Gryżewski
Tytuł: Sztuka obsługi penisa
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 31.01.2018
Stron: 360pani kultura ceneo