Książka, Recenzje

Troje – Sarah Lotz

troje sarah lotz okładka


Autor: Sarah Lotz (strona autorki)
Tytuł: Troje
Oryginalny tytuł: The Three (strona powieści)
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 22.05.2014
Stron: 480

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik 

 

 

 

„Ludzie uwierzą we wszystko, byle dać im choć odrobinę nadziei.” [s.269]
 

 

Jedna doba. Cztery katastrofy lotnicze. Troje ocalonych. Czemu akurat oni? Co takiego się wydarzyło? Masa teorii. Która z nich jest prawdziwa? Lub… która jest bliższa prawdy? Co na ten temat sądzą rodziny i świadkowie? Czy istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie?

Sarah Lotz jest autorką dwunastu książek, z czego aż trzy to serie napisane wspólnie z innymi pisarzami pod zmienionym nazwiskiem. Napisała również wiele krótszych form. W Polsce ukazała się tylko jej jedna powieść – Troje. Obecnie mieszka ze swoją rodziną w Kapsztadzie.

Akcja promocyjna Troje była chyba jedna w swoim rodzaju. Dostając tajemnicze maile, muszę przyznać, że towarzyszyło mi uczucie lekkiego niepokoju. Czarne koperty, w których znajdowały się pierwsze rozdziały, później czarne strony powieści. To już zwiastuje dobrą lekturę, bo przecież byle czego by tak nie reklamowano, prawda? Z tego wszystkiego uwierzyłam w to, co mam czytać i szukałam informacji na temat tych wydarzeń. Ale chyba takie wrażenie miała ona sprawiać, prawda?

Właśnie… niepokój. To dość znaczące słowo określające samą powieść. Bo tak się czułam prawie przez całą historię. Może nie trzęsłam się jak galareta, ale gdzieś tam to właśnie on mi towarzyszył. No i absolutnie nic nie nastroi do czytania bardziej jak ciemna noc, trzaskające rolety o okna i odgłos przelatującego gdzieś w pobliżu samolotu. No jak tu się odczuwać, choć lekkiego uczucia lęku? No jak? Ja nie wiem, czy to ktoś mi robi na złość, ale dziwnym trafem podczas dwóch ostatnich nocy spędzonych z tą książką taka sytuacja miała miejsce, gdzie dawno tego typu środki transportu nie podróżowały nad moimi okolicami. I nie, to wcale nie jest śmieszne. Teraz wiem, że dobrze zrobiłam zostawiając sobie tę lekturę na później, bo nie wiem, czy ktoś, choćby siłą wpakowałby mnie do samolotów, którymi miałam okazję lecieć na początku wakacji.

Troje to zlepek różnych punktów widzenia na temat katastrof – swego rodzaju badania przeprowadzone przez autorkę Czarnego Czwartku. Od katastrofy do spisku Elspeth Martins, stworzoną przez Lotz. Rozmowy z osobami z bliskiego otoczenia ofiar i Trojga, jaki i jakoś związanych ze sprawą, artykuły z różnych zakątków świata. To daje naprawdę ciekawy i bardziej rozległy obraz sytuacji niż, gdyby była przedstawiona tylko z jednej perspektywy. Za to należy się duży plus, bo jest to coś innego. Szkoda jednak, że nie była ona pokazana również oczami właśnie tych dzieci. Oczywiście nie jest to minus, a ot takie zwrócenie uwagi na dość ciekawą kwestię. Wiem, że byłoby to trudne z wiadomych względów, jednak nie powiem, że nie ucieszyłabym się, gdyby Sarah Lotz pokusiła się o wydanie drugiej powieści pisanej właśnie z ich perspektywy.  

Dopatrzyłam się jednak kilku błędów w książce, które lekko mnie zdezorientowały. I nie, o dziwo, nie są to błędy ortograficzne. I właściwie nie wiem, czy są one winą autorki czy tłumacza. Pierwszym jest jakaś rozdwojona płeć znanego komisarza Ace Kelso. Raz jest kobietą (strona 49), zaś później już mężczyzną (strony 197 i 446). Nie wiem, czy to miała być kolejna zagadka do rozwiązania, czy po prostu pomyłka, choć dość znacząca i dająca się we znaki. Podobnie jest z sytuacją na stronie 421, gdzie artykuł przedstawia sytuację z przyszłości (na szczęście niczego nie zdradza, bo o tym już czytelnik dowiaduje się wcześniej). I po raz kolejny nie wiem, o co w tym chodzi. Czy jest to celowe, czy może ktoś popełnił kolejny błąd, który mąci nieźle w głowie.

Sarah Lotz napisała bardzo dobrą powieść. Troje to dla mnie zupełna nowość, bo jak dotąd nie spotkałam się z tego typu historią i do tego przedstawioną w taki sposób. Jeśli kogoś interesują dobre thrillery, w których aż roi się od spisków, to z pewnością znajdzie coś dobrego w tym tytule. Bo o tym właśnie on jest, o tym całym dziennikarskim zgiełku, który zlatuje się jak mucha do smrodu i tylko co kolejny czeka aż wykryje coś przed innymi, nie postawiając się w sytuacji samych poszkodowanych.  Jest także o spiskach i o tym do czego mogą one doprowadzić i co robią z ludźmi, a co najważniejsze, jak każdy zakątek świata na niego reaguje, bo to także jest dosyć wyraźnie pokazane z czego się bardzo cieszę, bo oprócz historii autorka przedstawiła kawałki kultur z różnych kontynentów. Jeśli szukacie ciekawej książki z małą – choć to zależy od czytelnika – niepokoju, to ten tytuł jest jak znalazł.

 
 
Ocena: 7/10
 

„To niesamowite, jak mylne bywa pierwsze wrażenie, prawda?” [s.26]

~~~~

„Ludzie są tylko ludźmi.” [s.49]

~~~~

„To niesamowite, gdzie człowiek potrafi szukać nadziei w chwilach maksymalnego napięcia emocjonalnego.” [s.56]

~~~~

„- Nie wolno tracić nadziei.” [s.56]

~~~~

„Wiem, że to smutne, ale tak to już jest, że o tym, kto naprawdę jest twoim przyjacielem, możesz się przekonać dopiero wtedy, kiedy twoje życie legnie w gruzach.” [s.60]

~~~~

„Nieważne, gdzie mieszkasz, świat i tak stoi na głowie.” [s.81]

~~~~

„Koniec końców, ludzie do wszystkiego potrafią przywyknąć.” [s.112]

~~~~

„Śmierć to po prostu część życia.” [s.231]

 
 
_____
Za możliwość zapoznania się z Troje dziękuję Business & Culture oraz wydawnictwu Akurat
 Business & Culture logo
  • Tak – w sumie wszyscy, których recenzje czytałam, pisali, że "Troje" jest b. dobrą powieścią i ja też (również recenzowałam książkę) twierdzę, że tak jest. To książka inna, niezwykła i bardzo niepokojąca. Pozdrawiam.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

  • W sumie mam ostatnio ochotę na dobry thriller. Z pewnością dam tej książce szansę. Pozdrawiam 🙂

  • Faktycznie, kampania reklamowa tej książki była spora. "Troje" mają w sobie coś, co sprawia, że chcę poznać tę pozycję. Myślę, że przypadła by mi do gustu.:)

  • Miałam okazję przeczytać tę książkę i byłam pod jej wrażeniem. Na początku mocno mnie zniechęciła, ale z czasem bardzo mi się spodobała. Jest nieszablonowa i inna od tego, co zazwyczaj czytam, może dlatego. 🙂

  • U mnie też dziś recenzja tej pozycji się pojawiła 🙂

  • Ja niestety jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z lekturą książki. W najbliższym czasie chce to zmienić 🙂

  • Na kanapie narobiłyście mi na tę książkę strasznej ochoty. Jestem ciekawa najbardziej tych błędów, też chcę się nad nimi pozastanawiać! 😀 Jak tylko skończę to, co czytam obecnie to zabieram się za "Troje" i nie ma przeproś 😛

    • W takim razie czekam na wrażenia z lektury i jestem ciekawa, czy także te błędy wyłapiesz. 😀

  • Zrobiła na mnie wrażenie ta książka 🙂

  • Ja jestem bardzo ciekawa tej powieści, mam nadzieję, że wkrótce ją dorwę 😉

  • "Troje" to książka, która przez cały czas za mną chodzi – mnóstwo pozytywnych recenzji, a ja tym bardziej chcę ją mieć w swoich rękach! Z pewnością niedługo przeczytam.
    Pozdrawiam, Marta 🙂

  • Oj, zdecydowanie tak -> gdyby trzeba było opisać tę książkę jednym słowem, byłby nim właśnie "niepokój". Nie mam pojęcia, co ona w sobie takiego ma, ale potrafi człowieka nieźle rozstroić 🙂

  • Promocja tej książki była jedyna w swoim rodzaju nawet, jeśli nie dostało się żadnej z tych tajemniczych przesyłek (nadal uważam to za rewelacyjny pomysł!). Książka za mną chodzi i chodzi, a ja jak na złość nie miałam dotąd okazji po nią sięgnąć. Niebawem będę musiała to zmienić, bo jestem ogromnie ciekawa fabuły, bohaterów (swoją drogą ta zmiana płci, to może jakieś nawiązanie do gender? :P) oraz całej tej tajemniczej otoczki. Już nawet nie mówiąc o pięknym wydaniu (czarne brzegi stron mnie kupiły na starcie) 🙂

    • Wiesz, że sama pomyślałam o tym gender? W tej książce wszystko jest możliwe, szkoda, że nic nie zostało wyjaśnione. 😛
      Tak, czarne strony to zupełnie nowość i pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, bo jedynie "New Moon" mam z czerwonymi. 🙂

      W takim razie jestem ciekawa, jak Ci się spodoba! Mam nadzieję, że szybko nadrobisz swoje zaległości i że ta powieść Lotz Cię nie zawiedzie. 🙂

  • Dla mnie to również bardzo ciekawa powieść – przede wszystkim ze względu na przedstawienie tego, jaka istnieje głęboka potrzeba dorobienia teorii do każdego dziwnego zjawiska. I jakie zło sieją media, gdy za wszelką cenę chcą zdobyć materiał… Co jest przerażające – w końcu w takim właśnie świecie żyjemy…

  • Pamiętam akcję promocyjną, która u mnie wywołała zgoła inne odczucia. W ogóle nie chciałam sięgać po książkę, o której nic nie było wiadomo. Bałam się, że będzie słaba – że zamiast na dobra literaturę, postawiono na marketing. Z Twojej recenzji wynika, że się pomyliłam. Cóż, nie ma ludzi nieomylnych. może się tą powieścią jednak zainteresuję 🙂

  • Pingback: Podsumowanie sierpnia 2014 - Pani Kultura()

  • Pingback: Osiemnaście lat minęło jak jeden dzień - Pani Kultura()

  • Pingback: Wspomnienia września 2017 - Pani Kultura()