Książka, Recenzje

Powiedz wilkom, że jestem w domu – Carol Rifka Brunt

Powiedz wilkom że jestem w domu Carol Rifka Brunt

Wilki. Ona i on. Nastolatka i jej wujek-artysta. Portret. Rodzinne sekrety i skryte uczucia. Średniowiecze w XX wieku. I w tym wszystkim jeszcze kolejna ona. Choroba. Historia inna od innych.

June Elbus jest typową zagubioną nastolatką, która jeszcze nie wie, czego od życia tak naprawdę chce. Ma marzenia, ma nietypowe zainteresowania, ma rodzinę i uczucia. Uczucia dziwne i skryte. Jest inteligentna, ale nie do przesady, wycofana. Niewyidealizowana i choć próbuje idealizować właśnie własną siostrę pod niemal każdym względem, to jednak widać w tym tylko podziw do starszego rodzeństwa. Często tak to właśnie jest, ale niekiedy nie wiemy dokładnie, co czuje ta druga osoba. A pozory mogą mylić. I to nawet bardziej niż się wydaje.

Pisząc o Powiedz wilkom, że jestem w domu najważniejsze jest to, że historia nie toczy się w XXI w., a w XX. Gdzie nie było jeszcze komórek czy komputerów na taką skalę, jaka jest obecnie. Dało się o tym zapomnieć podczas czytania, choć w trakcie jakichś poszukiwań June do głowy przychodziła myśl, dlaczego bohaterka nie poszuka czegoś w Google, a męczy się z książką telefoniczną czy atlasami (myślenie ludzi XXI wieku). Ale tak to wyglądało. I myślę, że właśnie dzięki temu powieść ta zyskała inne znaczenie. Głębsze. Bez tylu nowoczesnych technologii, a tylko z telefonem stacjonarnym.

 

„— Panno Elbus, proszę zdradzić, co dokładnie fascynuje panią w średniowieczu?
[…]
— Może… nie wiem… Może to, że ludzie nie wiedzieli wtedy wszystkiego. Istniały rzeczy, których nikt nigdy wcześniej nie widział. Miejsca, do których nikt jeszcze nie dotarł. Można było wymyślać historie, a ludzie w nie wierzyli. Można było wierzyć w smoki i świętych. Patrzyło się na rośliny z myślą, że może są one w stanie ocalić komuś życie.
[…]
— Może jeszcze to, że nie trzeba było być chodzącą doskonałością. Nikt wtedy nie był ideałem. Wszystkim czegoś brakowało i większość ludzi nie mogła nic na to poradzić.” [s.189-190]

 

Choroba, o której wspomniałam na początku, to AIDS. I mimo tych trzydziestu lat, które mogły minąć od historii opowiedzianej w książce, a która nie wydarzyła się naprawdę, czuję jakoby świadomość i wiedza na temat AIDS była podobna. Ludzie coś wiedzą, ale są to jakieś strzępki informacji. Wielu nadal myśli, że tą chorobą można zarazić się śliną, a jeszcze lepiej – samym dotykiem czy oddychaniem tym samym powietrzem, co chory. A tak nie jest. W tym miejscu zachęcam Was do przeczytania tekstu Kasi Gandor, która w sposób prosty, ale merytoryczny wyjaśniła zawiłości związane z HIV i AIDS, jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś na ten temat. A myślę, że to jest ważne. Nawet bardzo.

Czy Powidz wilkom, że jestem w domu mnie poruszyła? W jakiś sposób na pewno. Bo mogłam wczuć się w sytuację June. Sama miałam wujka, który był dla mnie najlepszym przyjacielem i na każdy jego przyjazd z Anglii skakałam z radości. I niestety również musiałam się z nim pożegnać z powodu śmiertelnej choroby. Pewnie, gdyby nie ona, kolejne wakacje czy święta spędzałabym w większym gronie rodzinnym. A teraz jest tylko pustka i miliony pytań, dlaczego akurat on, w tak młodym wieku? Były plany, marzenia, były żarty i żarciki. A teraz pozostały tylko pamiątki i wspomnienia. Chyba właśnie również dlatego powieść Brunt tak do mnie przemówiła.

 

„Nie wydaje mi się, żeby Bóg mógł stworzyć chorobę, która zabija ludzi tak dobrych jak Finn, a jeśli tak właśnie było, to nie ma mowy, żebym oddawała mu cześć.” [s.74]

 

Odnajdywanie samego siebie jak i odbudowywanie relacji rodzinnych. Różne rodzaje miłości, przyjaźni i relacji międzyludzkich. Życie i śmierć. Choroba, która nie pozostawia wyboru. Powiedz wilkom, że jestem w domu to młodzieżówka jakich mało. Nie jest to książka o niczym. Jest o czymś. I to o bardzo ważnym czymś. Może nie najlepsza jaką miałam okazję czytać, ale jest na pewno perełką w oceanie tandety i schematów, jaką zalewa się czytelników. Na ten tytuł na pewno warto zwrócić uwagę i ja Was do tego szczerze zachęcam.

 

 

Zobacz także:
Wszechświat kontra Alex Woods
Gwiazd naszych wina
Playlist for the dead
Zabłądziłam
Autor: Carol Rifka Brunt
Tytuł: Powiedz wilkom, że jestem w domu
Oryginalny tytuł: Tell the Wolves I’m Home
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 14.01.2015
Stron: 387
Tłumaczenie: Marcin Sieduszewski
Cenę książki można sprawdzić tutaj.

 

_____
Post jest wynikiem współpracy z wydawnictwem YA i Grupą Wydawniczą Foksal