Książka, Recenzje

Hobbit czyli tam i z powrotem – J. R. R. Tolkien

Hobbit





Autor: John Ronald Reuel Tolkien
Tytuł: Hobbit czyli tam i z powrotem
Seria tematyczna: Śródziemie (lista BiblioNETki)
Oryginalny tytuł: The Hobbit, or There and Back Again
Przekład: Maria Skibniewska
Wydawnictwo: ISKRY
Data wydania: 1997
Stron: 240
Ocena: 8/10

Kim jest hobbit? Istotą o niskim
wzroście, twardych podeszwach i krępej posturze, mieszkającą w ziemnej norze.
Takim hobbitem jest właśnie Bilbo Baggins. Ów Niziołek jak każdy z Bagginsów cieszy
się powszechnym szacunkiem wśród sąsiadów. Bogaci, spokojni, przewidywalni, a
co najważniejsze niemiewający przygód. Lecz Bilbo ma także w sobie krew Tuków.
Rodu bardziej nieprzewidywalnego. Czy obudzi się w nim krew Tuków? Jakie skutki
będzie miało spotkanie czarodzieja Gandalfa, a później całej gromady
krasnoludów? Czy będzie nadal tym samym Bagginsem z Bag End, który dotychczas
wiódł spokojne życie?

Z piórem chyba z najsłynniejszego
angielskiego powieściopisarza, jakim jest J.R.R. Tolkien spotkałam się po raz
pierwszy. Jego trylogia „Władca pierścieni” doczekała się już fenomenalnej
ekranizacji, która biła rekordy popularności. Teraz nadszedł czas na „Hobbita”.
I właśnie to skłoniło mnie do przeczytania książki, a raczej do sięgnięcia po
nią szybciej niż zamierzałam. Pewnie nadal stałaby w szafce i czekała na swoją
kolej. Jednak chęć pojechania miłośnika wcześniej wspomnianej trylogii jak i
„Hobbita”, jakim jest mój tata i zamiar obejrzenia z nim tego na wielkim
ekranie tylko to przyspieszył. I naprawdę nie żałuję, że to zrobiłam, a teraz
tylko wyczekuję dnia, w którym będę mogła zasiąść w kinowej sali z kubkiem coli
i dać się wciągnąć w ekranizację tej wspaniałej historii. 

„Hobbit” jest dla mnie fantastyką
na najwyższym poziomie. Smoki, elfy, gobliny, krasnoludy i hobbici w najlepszym
wydaniu skłoniły mnie do zapoznania się w najbliższym czasie z legendami
staroangielskimi. Fantastyczny świat przedstawiony wykreowany przez Tolkiena
jest przemyślany i dopięty na ostatni guzik. Już od pierwszej strony autor
sprawił, że nie mogłam się od jego powieści oderwać, a to także za sprawą
plastycznego języka, którym się posłużył. Niektórym może lub mógł przeszkadzać
wysyp imion, których było czasami kilkanaście w jednym zdaniu, ale mi to w
ogóle nie przeszkadzało. Tolkien ma swój własny, wyjątkowy styl, który się
wyczuwa, a którym mnie z pewnością zauroczył. Jednym może się on nie spodobać,
drugim wręcz przeciwnie, ale tak jest ze wszystkim.

Jak można nie polubić małego Bilba
Bagginsa? Jak można nie polubić krasnoludów? Jak można nie polubić jakże
mądrego czarodzieja Gandalfa? Nie da się, po prostu się nie da. Hobbit jest tak
przesympatyczną postacią wraz ze swoimi zaletami i wadami, że nie można go nie
obdarzyć sympatią, tak samo sprawa się ma z krasnoludami, choć czasami nie
mogłam znieść traktowania przez nich Bagginsa, kiedy spychali go do
najbrudniejszej i najniebezpieczniejszej roboty. Jednak to pokazało tylko odwagę,
jaką odznaczał się Bilbo, a także sprytem przy wykonywaniu tych zadań. Miło
będę wspominała także ciekawe zagadki z Gollumem, które mnie naprawdę
zaskoczyły.

„Hobbit” Johna Ronalda Reuela
Tolkiena to pozycja obowiązkowa dla wielbicieli powieści fantastycznych. Jest
to zupełnie inny świat, do którego dosłownie autor mnie wciągnął. Razem z
hobbitem przeżywałam zapierające dech w piersiach przygody, razem z nim
szukałam wyjścia z danej sytuacji, a on najzwyczajniej w świecie mnie
zaskakiwał, wbrew temu, jaki był kiedyś, kiedy to sąsiedzi wiedzieli, co w
danej chwili powie, czy zrobi. Bez zastanowienia stwierdzam, że z pewnością
sięgnę po trylogię napisaną przez Tolkiena jak i po inne jego powieści. A jeśli
ktoś chce zatopić się w prawdziwym fantastycznych świecie gorąco polecam. Jest
to pozycja zupełnie inna od tych paranormalnych romansów, w których smoki czy
elfy odgrywają jakąś tam rolę. Choć paranormale uwielbiam to uważam, że grzechem
nie jest zapoznać się z tą zupełnie inną, wyjątkową historią, w której brak
miłości ludzkiej istoty do istot nadprzyrodzonych za to jest świetna przygoda,
z którą w żadnym paranormal romance się nie spotkałam, choć teraz wychodzi
coraz więcej książek z tego gatunku. Myślę, że dzieła Tolkiena są jedyne w
swoim rodzaju, dlatego też cieszą się takim uznaniem.
„My tu jesteśmy naród prosty i spokojny, nie trzeba nam przygód.
Przygody! To znaczy: nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie
rzeczy można się spóźnić na obiad.”
[s.7]

~~~~

 „Jeśli się chce coś znaleźć,
trzeba po prostu szukać – tak przynajmniej pouczył Thorin swoich młodych
podwładnych. Rzeczywiście, kto szuka, ten najczęściej coś znajduje, niestety
czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba.”
[s.49]