Książka, Recenzje

Żółta sukienka – Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska
 
 
 
Autor: Beata Gołembiowska
Tytuł: Żółta sukienka
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2011
Stron: 164
 
 
 
 
 
„Po cierpieniach rany nie goją się tak nagle. To wymaga czasu.” [s.89]

 

Żółta sukienka otrzymana od babci. Ulubiona lalka, będąca towarzyszką zabaw. Tajemniczy ogród, będący całym twoim światem. Czy zawsze są oznakami szczęśliwego dzieciństwa? Czy zawsze będą wywoływać uśmiech na twarzy? Czy zawsze będzie chciało się wracać wspomnień do tamtych odległych dni? Czy emigracja w celu poszukiwania lepszego jutra zawsze tym będzie?

Beata Gołembiowska to polska autorka, która urodziła się w 1957 roku w Poznaniu, zaś w 1989 r. wyemigrowała wraz z mężem i dwoma córkami do Kanady. Pracowała, jako malarka dekoracyjna w programach Debbie Travis-Painted House i Fecelit i to właśnie w tym okresie zaczęła się jej przygoda ze słowem pisanym – opowiadaniami, scenariuszami oraz artykułami o fotografii, malarstwie i przyrodzie.

Autorka stworzyła bardzo życiową powieść. Opowieść o życiu na emigracji, a co najważniejsze o życiu z widmami przeszłości. Napisać sprawnie o takim temacie, jakim jest gwałt jest trudne. Bo nie chodzi wcale o to, aby zalać czytelnika informacjami i obrazującymi opisami. Wtedy byłoby to w jakiś sposób nietaktowne. Na szczęście Gołembiowska tak nie postąpiła. Wywarzyła wszystkie emocje i wspomnienia idealnie.

Oprócz najważniejszego problemu autorka porusza także inne – jak choćby skutki emigracji. Ale emigracja nie byle jaka, bo za burzliwych czasów w historii Polski, kiedy wszystko i wszyscy byli podejrzani. Kiedy ze wszystkim trzeba było się kryć, pokazując tylko to, co może być widoczne publicznie. Zaś takowa emigracja nie jest zawsze tak dobra, jak się wydaje. I czy takową ona pozostaje w obliczu takiej tragedii, czy nie zmienia się w ucieczkę od przeszłości?

Polka świetnie przedstawiła także typową rodzinę PRL-u. Matka zagorzała dewotka, ojciec, który chce dla swojej rodziny jak najlepiej, żyjący minionymi latami i w tym wszystkim dzieci, starające się zrozumieć otaczającą ją rzeczywistość. Przypadło mi do gustu to, że nie była ona wyidealizowana lub odwrotnie – do szpiku kości zepsuta i zła. I dzięki temu właśnie ukazała, że i w takiej rodzinie mają miejsca tragedie, o których nie wie nikt, ukryte gdzieś pod maską, w czeluściach umysłu, wypalając piętno na całe życie.

Portret psychologiczny głównej bohaterki jest dość wyraźny, choć czegoś mi w nim brakowało. Nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystkie działania są wytłumaczone. Kobiet po przejściach jest dziś niezwykle dużo, tak jak i matek samotnie wychowujących swoje pociechy. Po czymś takim trudno zaufać płci przeciwnej, a w niektórych przypadkach jest to nawet obawa przed jakimkolwiek głębszym uczucie. Na przykładzie Paula zaś można zauważyć znienawidzenie litości, jaką zazwyczaj ludzie oferują niepełnosprawnych, kiedy oni pragną tylko przyjaźni i zrozumienia. Oni chcą być samodzielni, to tylko osoby „pełnosprawne” ubzdurały sobie, że ci ludzie nie potrafią nic zrobić. Szkoda, że zapomina się o tym. Tak samo jak zapomina się o istocie patriotyzmu i chęci przynależność do danej społeczności. Dla dzieci ważne jest poznanie rodziny, jeśli przez niemal całe życie jest się na obczyźnie, poszukiwanie korzeni, historie przodków. O tym też warto pamiętać.

W ogólnym rozrachunku Żółta sukienka jest dobra. Nie jest jedną z najlepszych powieści tego typu, jakie miałam okazję czytać, ale jest dobra, a to wystarczy, żeby nie żałować wyboru. Debiut Polki zasługuje na uwagę z pewnością tych, którzy czytają tytuły poruszające trudną tematykę. Beata Gołembiowska ma naprawdę poprawny styl, jak na debiutantkę, więc czytanie nie było katorgą. Jestem ciekawa czy autorka ma w planach napisać jeszcze inne książki, które by mnie zainteresowały. Jeśli takowa się znajdzie na pewno przeczytam.

 
 
 Ocena: 6/10
 
 

„Może gdy pragnie się zbyt wiele, dzieje się na odwrót?” [s.10]

~~~~

 „Wspomnienia są zdecydowanie milsze niż rzeczywistość.” [s.66]

~~~~

„Czyżby miejsca z dzieciństwa czyniły nas bardziej otwartymi?” [s.103]

~~~~

„Nie można uciekać od cierpienia. Ono i tak nas doścignie[…]” [s.136]

~~~~

„Okazuje się, że każda forma ucieczki od życia jest drogą do utraty szczęścia.” [s.142]

 
 
_____
Za możliwość zapoznania się z Żółtą sukienką dziękuję autorce i akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.
Polacy nie gęsi i swoich autorów mają logo
 
 
 
  • Też czytałam i oceniłam podobnie 🙂 Mnie również bardzo spodobało się przedstawienie PRL-owskiej rodziny 😀 Jak dla mnie najlepszy element książki 😉

  • Bardzo fajna książka – przynajmniej tak mi się wydaje. Mam ochotę ją przeczytać od jakiegoś czasu.
    Mam nadzieję, że w końcu mi się uda… : )

  • Widzę blogosferę osaczoną przez tę książkę, ale to dobrze. Też chciałabym przeczytać, choć to nie do końca moja bajka…

  • Nie mam pojęcia czy bym przeczytała, niezbyt mnie ciągnie do niej… 😀

  • Chwilowo mam szczerze dość takich powieści i szczęśliwa wracam do fantastyki 🙂

  • Trochę czasu od premiery książki minęło i aż dziwię się, że nie wpadła jeszcze w moje ręce. Bardzo lubię, gdy literatura porusza takie właśnie trudne tematy, a jeśli kreacja psychologiczna bohaterów jest dobra i prawdopodobna życiowo – tym lepiej. Na pewno prędzej czy później po "Żółtą sukienkę" sięgnę.