Książka, Recenzje

Wspomnienia wampira. Przeznaczenie – Joanna Norowska

wspomnienia wampira joanna norowska
Autor: Joanna Norowska
Tytuł: Wspomnienia wampira. Przeznaczenie
Seria: Wspomnienia wampira #1
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2012
Stron: 216

 
 
 
 

Aleksander jest młodym człowiekiem, który ma przed sobą całe życie. Obecnie cieszy się wakacjami przed studiami na jednej z najlepszych uczelni w Anglii. Przyjaciele, imprezy, dziewczyny, nowe znajomości. Na jednej z takich imprez poznaje Emmę, dziewczynę inną od wszystkich. Kiedy życie zaczyna mu się układać, a miłość rozkwitać na swojej drodze spotyka dwóch nieznajomych, od których dowiaduje się o swoim przeznaczeniu. Co przekaże im rodzeństwo, które uważa się za wampirów? Czy są nimi w rzeczywistości? Jakie przeznaczenie jest pisane Aleksowi? Czy istnieją inne rozwiązania? Dlaczego akurat on?  

Joanna Norowska urodziła się w 1982 roku w Łomży. Ukończyła filologię germańską oraz podyplomowe studia kulturoznawcze. Obecnie jest nauczycielką języka niemieckiego i wiedzy o kulturze w szkole ponadgimnazjalnej, a od ponad dziesięciu lat jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Pasjonuje się literaturą fantastyczną, muzyką klasyczną oraz grą na pianinie.

Wampirów na rynku wydawniczym jest naprawdę dużo. Książki, filmy, seriale – jest, w czym wybierać. Autorzy decydując się na napisanie powieści z tymi bohaterami w roli głównej powinni odznaczyć się naprawdę ciekawą koncepcją. Czy tu taką znalazłam? Niestety nie. W pewnym momencie poczułam się, jakbym czytała o jednym z moich ulubionych seriali. Tak mowa tutaj o tak znanych Pamiętnikach Wampirów. Zdolności, nie są niczym nowym, więc ich się czepiać nie mogę, bo te możemy znaleźć, w co drugiej książce, ale zaczarowany pierścień? Serio? Księga czarownic? Nie no naprawdę tego jeszcze nie było, a tym bardziej we wcześniej wymienionym serialu. Nie odwołuję się tutaj do książek, bo jeszcze ich nie czytałam, ale serial w zupełności wystarczy do wytknięcia tych niezwykle widocznych podobieństw. Czy naprawdę nie można było wymyślić czegoś nowego? Mogę się mylić, ale wygląda mi to na bardzo nieładne ściąganie z popularności tego serialu. No i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że podobieństwo imion bohaterek (Lena – Elena), też jest przypadkowe. Choć w tej sytuacji aż ciśnie mi się znane ostatnio powiedzenie: „Przypadek? Nie sądzę”.

Język tej powieści niby jest plastyczny, przejrzysty, prosty, ale… jakoś mi do niej nie pasował. Może wydać się śmieszne, co właśnie napiszę (a właściwie już to zrobiłam, pokazując tę recenzję), ale jest zbyt poprawny. Cały czas miałam wrażenie, jakby autorka nie chciała się ponieść chwili i słowom, tylko myślała nad nimi z aż za wielkim pedantyzmem. Powiecie – może to i dobrze, w końcu tego oczekuje się od autora. Ja w tym momencie nie zaprzeczę, ale cały ten pedantyzm stworzył wrażenie języka zbyt ciężkiego. Nie jest to, jak snucie opowieści przy kominku czy też czytanie pamiętników nastolatka. Każde słowo jest zbyt wyważone, nie ma w tym żadnej lekkości, co psuje przekaz całej historii. I ja naprawdę nie wiem, co jest tak wspaniałego w zdrobnieniach typu „cichutko?”. Jeżuniu mój wielki, czy coś złego jest w wyrazie „cicho”, kiedy tylko on ciśnie mi się na usta i kiedy mam ochotę sięgnąć po ołówek i zmienić ten wyraz? Zdrobnienia są okej, ale często można je zastąpić jakimś innym wyrażeniem.

To wszystko jest takie rozległe, takie nienaturalne. Czytam wiele książek z czarownicami, wampirami czy upadłymi aniołami w tle, ale ta jakoś nie przypadła mi szczególnie do gustu. Nawet Aleks i jego, że tak to nazwę życie codzienne nie było dla mnie naturalne. Nie mogłam wczuć się w tę historię. Nie zżyłam się szczególnie z bohaterami. Wszyscy są papierowi, przerysowani i niczym nie zaskakują. Aleksander jest niby dojrzałym nastolatkiem, który ma zamiar wyjechać na dobrą angielską uczelnię, ale zachowuje się tak jakby w XXI wieku nie słyszał w ogóle o wampirach. Wszystko jest dla niego niebywałą nowością, choć nawet nie zagłębiając się w ten temat pewnie większość, co nieco o nich wie. Zadaje czasami tak bezsensowne i głupie pytania, że zastanawiałam się czy to on jest tak niedomyślny czy to po prostu moje umiłowanie do tych postaci zrobiło swoje i wiem więcej niż powinnam.

Może jestem masochistką, ale z ciekawości zajrzałabym do kolejnej części Wspomnień wampira. Może to ja jestem zbyt naiwna, ale możliwe też, że znalazłabym w niej coś ciekawszego – lepiej skonstruowanych bohaterów, lekkość języka, bardziej porywającą historię. Przeznaczenie nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych wampirycznych powieści. Jest przewidywalny, przerysowany i żywcem spisany z Pamiętników wampirów. Mam nadzieję, że Joanna Norowska odnajdzie wreszcie własną drogę i stworzy coś swojego, powieść, która będzie miała w sobie, chociaż małą cząstkę tego „czegoś”, co wyróżni ją, choć w małym stopniu na tle innych. Możliwe, że to przez zakończenie jestem ciekawa dalszych losów tego papierowego bohatera, bo autorka zakończyła pierwszą część w miejscu, w którym myślałam, ze akcja się rozwinie i wydarzy się wreszcie coś ciekawego. Skończyła się wtedy, kiedy tak naprawdę powinna się zacząć.

 
 
Ocena: 3/10
 
 
 

~~~~

„Każdy ma przecież prawo do własnych opinii i osądów.” [s.60]

~~~~

„Jakby nie było, każde kłamstwo kiedyś ujrzy światło dzienne.” [s.114]

~~~~

„Czasami zdarza się, że nasze antidotum na wszelkie bolączki jest nie tylko nieskuteczne, ale też szkodzi nam samym.” [s.134]

~~~~

„Czasami pod wpływem emocji robimy różne głupstwa, których potem żałujemy.” [s.158]

 
 
________
Za egzemplarz dziękuję portalowi Sztukater oraz Warszawskiej Firmie Wydawniczej
sztukater logo
 
 
  
  • Okładka mi się podoba… i chyba tyle 🙂

  • A ja mam na nią ochotę 🙂 Lubię takie książki.

  • Oli

    To prawda. takich książek jest coraz więcej, ale ja lubię tą tematykę 🙂

    • Ja także lubię taką tematykę i czytam wiele książek z nią związanych. Ta pozycja jest jedną z najsłabszych. 🙂

  • Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    a ja serdecznie pozdrawiam 🙂

  • Widzę, że czasu szkoda

  • Ja raczej podziękuję 🙂

  • Kochana normalni ludzie więdzą o wampirach tylko, że: mają kły, piją krew, nie lubią czosnku, nie mają odbicia w lustrze, i że słońce ich zabija. Jeśli tego nie wiedział Aleksander (co imie ma piękne) to jednak chyba nie nadaje się na poważną uczelnię!

  • Również podziękuję. Raczej nie lubię marnować czasu, na książki, które nic nie wnoszą nowego, dobrego, czy nawet ciekawego.
    Pozdrawiam!

  • Widocznie masz z tą serią (serią?) tak, jak ja z wspomnianymi przez Ciebie książkowymi "Pamiętnikami…" – niby wiem, że historia jest dość płytka i o wiele gorsza od serialu, a mimo to chcę przeczytać wszystko 😛

    • Czy wszystko – tego jeszcze nie wiem, bo nie wiem ile będzie części, ale z drugą z ciekawości się zapoznam. Ja lubię kończyć serię, bo i tak zawsze mnie intryguje, jak autor zakończył dany cykl, więc i nawet zapoznam się z tymi słabszymi. Ot, taka moja ciekawość. 😛

  • Anonimowy

    Dopiero dostałam tę książkę od znajomej, bo wspomniałam, że nie ma chyba gorszej książki od "Zmierzchu". Myliłam się, ta jest stokroć potworniejsza.
    Masz rację co do stylu, jest zbyt poprawny, miejscami patetyczny, czasami ma się wrażenie, że autorka nie zna znaczenia niektórych wyrazów, bo używa ich niewłaściwie. Często nie używa synonimów, a jeśli już, to z katastrofalnym skutkiem.
    Bohaterowie nie zachowują się racjonalnie, ich zachowanie i podejście zmienia się jak w kalejdoskopie przynajmniej cztery razy na jednej stronie. Normalnie, dom wariatów.
    Przypomina to tekst napisany przez trzynastolatkę o mentalności emo.

  • Pingback: Podsumowanie listopada 2013 - Pani Kultura()