Wspomnienia

Wspomnienia grudnia 2017

Święta, święta i po świętach. Typowy tekst, który powtarza się, co roku. Niestety aura nie była jakoś szczególnie sprzyjająca, bo pasowała bardziej do Wielkanocy, a nie do Bożego Narodzenia. W grudniu nie skończyłam żadnej książki, ale za to nadrobiłam trochę filmów. Jeśli więc jesteście ciekawi, to zapraszam.

 

Książki

Liczba książek przeczytanych: 0
Żadnej nie skończyłam, ale nadal czytam Mózg 41 największych mitów Christiana Jaretta.

 

Liczba opublikowanych recenzji: 4
Black Mirror
Księgarenka w Big Stone Gap
Otoczeni przez idiotów
Tajemnice Amy Snow

 

Liczba książek zdobytych: 4

podsumowanie grudnia 2017

Arsen – Mia Asher
Conviction – Corinne Michaels
Cinder – Marissa Meyer

Grudzień należy do wydawnictwa Papierowy Księżyc i Szóstego Zmysłu, bo to właśnie od nich dostałam egzemplarze recenzenckie. Natomiast magazyn Książki otrzymałam od Gazety Wyborczej.

 

 

Filmy

Miasteczko Pleasantville (1998) – ciekawa propozycja na miły wieczór, choć przyznam szczerze, że film oglądałam dopiero od połowy, to zainteresował mnie na tyle, że na pewno kiedyś go jeszcze obejrzę.

Wyborcze jaja (2012) – jedna z tych głupich i bezsensownych komedii do obejrzenia na raz. Nie pozostaje w pamięci, a i ubaw jest z tego filmu raczej umiarkowany.

Podziemny krąg (1999) – mocny i niejednoznaczny film, dla którego jeden seans to za mało.

Kłamca, kłamca (1997), Kevin sam w Nowym Jorku (1992) – filmy obejrzane po raz „enty”. Nieśmiertelne, w których choć wiesz już, co się wydarzy, bo znasz historie na pamięć, to i tak się śmiejesz. Dlaczego już nie kręci się takich komedii?

Udając gliniarzy (2014) – komedia, na którą swego czasu czekałam, bo gra tam Nina Dobrev. Niestety, muszę stwierdzić, że jakoś szczególnie mnie nie zainteresowała, co poskutkowało tym, że skupiłam się na czymś zupełnie innym niż na jej oglądaniu.

Choć goni nas czas (2007) – a to zupełnie przeciwieństwo – komediodramat w najlepszym wydaniu. Wspaniali Jack Nicholson i Morgan Freeman. Film, który rozbawi, ale też wzruszy do łez.

Niebo istnieje… naprawdę (2014) – historia oparta na faktach. Czteroletni chłopiec twierdzi, że podczas operacji opuścił swoje ciało i widział niebo. Poruszający film z dobrą obsadą aktorską.

Ostatnia piosenka (2010) – film, który został nakręcony na podstawie książki Nicholasa Sparksa o tym samym tytule. Książki niestety jeszcze nie czytałam, ale film jest całkiem dobry. Z czasem jednak zaczęły irytować mnie głupie miny Miley Cyrus, które jakoś były nieodpowiednie do danej sceny. W sumie… one w ogóle były nieodpowiednie, dlatego były irytujące.

 

 

Podróże

Skończyło się. Moja chwilowa przeprowadzka do Szczecina dobiegła końca, ale nie twierdzę, że jeszcze tam nie zawitam na dłużej. Jak to się mówi – czas pokaże.

 

 

Internet

Dlaczego kultura popularna nie lubi depresji? Na to pytanie odpowiada Kajetan Kusina z bloga Kusi na Kulturę. Mnie skusił i właśnie dzięki temu tekstowi w styczniu obejrzałam Małą Miss. Kolejne filmy w planach w najbliższej przyszłości.

— Reklam świątecznych ciąg dalszych, tym razem świetny spot M&M’s.

Polubić siebie – najważniejsze zadanie w życiu, czyli ważny tekst Riennahery.

Jak pokochać media społecznościowe? Czyli Anna Greszta w magazynie „enter the ROOM” pokazuje książkę w social mediach.

— Na Rzeczovniku natomiast pytanie Czy ludzie naprawdę się nie zmieniają?

 

 

A wy, coś ciekawego przeczytaliście lub obejrzeliście w grudniu? Zapraszam również do zaglądania na moje profile społecznościowe, gdzie dodaję coś więcej od siebie: 

Fan Page | Instagram | Twitter | Tumblr 

  • Właśnie przez Miley Cyrus nigdy nie obejrzałam „Ostatniej piosenki”. Może niesłusznie jestem uprzedzona? ;D „Podziemny krąg” świetny film! Mimo, że obejrzałam go już kilka lat temu to nadal dobrze pamiętam fabułę. Ze swojej strony polecam serial „The Crown” jeśli jeszcze nie widziałaś 😉

    • Film do obejrzenia, aczkolwiek ja w ostatnim czasie sama jestem uprzedzona do wszelkich melodramatów i romansów. Może bardziej spodoba się osobom, które lubią tego typu produkcje.

      O „The Crown” słyszałam, ale jeszcze nie oglądałam. Dzięki za polecenie i przypomnienie! 😀