Książka, Recenzje

W otchłani Imatry – Aleksander Ławrow





Autor: Aleksander Ławrow (wł. Aleksander Iwanowicz Krasnicki)
Tytuł: W otchłani Imatry
Seria: Caryca Hunhuzów #1 (strona serii)
Oryginalny tytuł: Под волнами Иматры
Wydawnictwo: Dobre Historie
Data wydania: listopad 2012
Stron: 252
Ocena: 7/10

Jest rok 1893. W pociągu Kolei Nikołajewskiej, w tajemniczych
okolicznościach umiera rosyjski milioner Jegor Pawłowicz Worobiow, który tuż
przed śmiercią  próbuje wyjawić córce
mandżurski sekret jej rodu. W śledztwo natychmiast angażuje się Metody Kobyłkin
– znany w całej Rosji detektyw, wielokrotnie porównywany do francuskiego
Vidocqa. Z pozoru sympatyczny, starszy pan, w rzeczywistości jest śmiertelnie
groźną bronią wymiaru sprawiedliwości. Wraz z zaufanymi agentami, Kobyłkin
podejmuje się rozwiązania mrocznej zagadki rodu Worobiowów. Obfitujące w zwroty
akcji śledztwo, odkrywa przed Czytelnikami kolejne zbrodnie, przenosząc
bohaterów w coraz bardziej egzotyczne zakątki naszego globu…

wydawca

Już dawno nie czytałam dobrego kryminału.
W ogóle dawno nie czytałam kryminału, choć kilka stoi na półce, tudzież na
drukarce, gdzie również znajdują się książki, które nie zmieściły się do szafki.
Znajduję teraz więcej czasu na fantastykę, aniżeli na dobry kryminał, co jest
moim błędem, a „W otchłani Imatry” tylko mi to uświadomiło. Stęskniłam się za
tym dreszczykiem i rozwiązywaniem zagadek wspólnie z detektywami i późniejszym
zaskoczeniem, kiedy jednak sprawcą, okazała się osoba, której zupełnie nie
przyszłoby mi do głowy podejrzewać.

Wydanie jest wielkim plusem tej
powieści. Ilustracje Krzysztofa Chalika mają w sobie „to coś” i mam nadzieję,
że znajdzie się dla nich miejsce także w kontynuacjach tego cyklu. W dodatku
ciekawy wstęp od Agnieszki Papaj, która przełożyła tę pozycję dostarcza
czytelnikowi naprawdę interesujących ciekawostek o kryminałach rosyjskich i
jego twórcach. Czy wiecie, że niejednokrotnie twórcy korzystali z prawdziwych
dokumentów i zapisów rozpraw? Chętnie zapoznałabym się z tego typu
powieściami.

Aleksander Ławrow, a właściwie
Aleskander Iwanowicz Krasnicki to słynny rosyjski autor kryminałów, które
rozeszły się nawet w milionowych nakładach. Opublikował ponad sto powieści, a
także wiele opowiadań, wierszy jak i reportaży czy szkiców. Napisał dwa
powieściowe cykle „Fatalna tajemnica” oraz „Caryca Hunhuzów” (tu właśnie
pierwszą częścią jest „W otchłani Imatry”), gdzie po raz pierwszy pojawia się
sympatyczny i pomysłowy detektyw Metody Kobyłkin.  

„W otchłani Imatry” jest bardzo
dobrym kryminałem. Nie świetnym, ale właśnie bardzo dobrym. Metody Kiryłowicz
Kobyłkin ujął mnie swoim poczuciem humoru, zawziętością, a także spostrzegawczością.
Język, którym została napisana książka sprawił, że pomimo swojej
przewidywalności powieść czytało się naprawdę szybko i przyjemnie. Autorowi
daleko jest to słynnej królowej kryminałów Agathy Christie, ale i tak warto się
z nim zapoznać. Nie mam, co prawda porównania z równie słynnym Sherlockiem
Holmesem autorstwa Arthura Conana Doyle’a, bo spotkanie z nim dopiero przede
mną.  Jest to na pewno pozycja dla
wielbicieli powieści awanturniczej w rosyjskim wydaniu. Jestem także ciekawa,
jakie to historie zaserwował czytelnikom Krasnicki w kolejnym tomach „Carycy
Hunhuzów”.

____

„- Jak zwykle masz
rację – stwierdził. – Czasu jest coraz mniej… Każda chwila przynosi ze sobą coś
nowego. Coś, czego niekiedy nie da się uniknąć…”
[s.49]
~~~
„Hmm, kobra… jest taki
wąż! – rozmyślał Metody. – A zresztą jakiego to świństwa nie ma na tym
świecie!”
[s.78]
____
Za możliwość zapoznania się pierwszym tomem

Carycy Hunhuzów

dziękuję wydawnictwu Dobre Historie

  • Nie przepadam za kryminałami, ale rosyjskiego jeszcze chyba nie miałam okazji czytać, więc chętnie dałabym szansę tej pozycji…

  • Widzę, że ocena taka sama, jak moja 🙂
    Tak, książka jest zdecydowanie dobra.

  • nie są to raczej moje klimaty, ale może kiedyś. 🙂

  • Co prawda, podobnie do Ciebie, dawno nie miałam w rękach badzo dobrego kryminału, czy kryminału w ogóle, jednak czy mam chęć też bym nie powiedziała… Na razie trochę Marininy sobie zgromadziłam (po recenzjach Natalii jak można było tego nie zrobić?) i to ona dyktuje warunki. Larsson czeka, Link czeka… Zobaczymy, bo Rosję przecież lubię. Chociaż dziś… matko, Murakami mi się marzy…

    PS.http://kraina-andersena.blogspot.com/2013/01/the-versatile-blogger-czyli-troche-o.html – nie ma, że nie chcesz czy nie masz czasu, rozkaz to rozkaz:D

    • U mnie kolejne tomy Larssona też czekają, na Link mam wielką ochotę.

      A czy Tobie można odmówić? Tylko ja nie wiem czy znajdę 7 faktów i nie wiem jakie to będą, bo nie wiem co mam napisać. 🙁

  • Bardzo fajna i ciekawa lektura, sympatyczna, subtelna i rozrywkowa 🙂 Zdecydowanie można polecać 🙂

  • Książka raczej nie dla mnie, także sobie odpuszczę na razie;)

  • Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale może kiedyś sięgnę 🙂

  • Podoba mi się tu . !
    + Dodaję się do obserwantów . ; ) I liczę na to samo u mnie .
    Zapraszam do mnie http://naturalnieee-malinowaa.blogspot.com/ ; )
    Jeszcze raz zapraszam i pozdrawiam . ; D

  • Z rosyjskimi kryminałami nie miałam okazji się zapoznać. Myślę, że ta książka przypadłaby mi do gustu 😉