Książka, Recenzje

Król złodziei – Cornelia Funke

król złodziei Cornelia Funke
 
Autor: Cornelia Funke (strona autorki)
Tytuł: Król Złodziei
Oryginalny tytuł: Herr der Diebe
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 8.05.2014
Stron: 272
Tłumaczenie: Anna i Miłosz Urban
Ilustracje: Emilia Dziubak 
 
 
 
 
„- Czy ty też czasem chciałbyś już być dorosły? – zapytał, gdy przechodzili przez most, patrząc na swoje odbicia w wodzie.
Ricco, zdumiony, pokręcił głową.
– Nie, po co? To przecież wygodnie być małym. Nie rzucasz się w oczy i szybciej się najadasz. Wiesz, co zawsze mówi Scipio? Dzieci to gąsienice, a dorośli to motyle. I żaden motyl nie pamięta, jak to jest być gąsienicą.” 
[s.53]
 

 

Prosper i Bo nie mają łatwo. Niedawno stracili matkę, a ich ciotka, która jest teraz opiekunem tej dwójki planuje zabrać ze sobą tylko młodszego. Dla Prospera jest to cios prosto w serce i razem z bratem postanawia uciec do Wenecji. Do miejsca, o którym mama opowiadała im tyle niesamowitych historii. Czy aby na pewno jest to tak baśniowa kraina, jak opowiadała im mama? Co tam na nich czeka? Czy dadzą sobie radę sami? Kim jest Król Złodziei i dlaczego postanowił im pomóc? Kim są pozostali członkowie jego grupy? Czy ciotka Estera będzie poszukiwała rodzeństwa? Czy aby na pewno im na niej zależy?

Cornelia Funke to jedna z najbardziej znanych współczesnych niemieckich pisarek. I nie ma się, co dziwić w końcu jest autorką Atramentowej trylogii, a i teraz wydaje nowe powieści, jak choćby cykl Reskless. Choć głównie skierowane są one do dzieci i nastolatków, to może czytać je każdy, bowiem nie brakuje im pewnych nauk i dla dorosłych.

Nie przywiązałam się może w sposób szczególny do bohaterów, ale z pewnością ich polubiłam. Każdy ma inne zainteresowania i inny charakter, ale z pewnością łączy ich jedno – przyjaźń i pewnego rodzaju zagubienie. Przyjaźń, która ich połączyła jest niemal nierozerwalną więzią, braterską wręcz. Choć tego rodzaju więzią łączy tylko Prospera i Bo, tak naprawdę widać to także w relacjach całej piątki. Największą sympatią jednak obdarzyłam wcześniej wymienioną dwójkę, Osę, jak i Wiktora, który może dzieckiem już nie jest, ale jest w pewien sposób zaskoczeniem. Zaskoczeniem jest jego przemiana, którą przechodzi.

Autorka, jak ma to w zwyczaju posługuje się łatwym w odbiorze językiem. Choć jest to książka skierowana głównie dla dzieci, nie jest on w żaden sposób dziecinny, a wręcz przeciwnie jest on niezwykle plastyczny, ale prosty, tak aby młodzi czytelnicy wszystko zrozumieli.

Świetnym rozwiązaniem jest zamieszczenie słowniczka z tyłu powieści. W Królu złodziei znajdziemy wiele włoskich słów, a więc zawsze można do niego zajrzeć. Za pierwszym razem jest przypis, ale później uciążliwe stałoby się ciągłe szukanie strony z danym słowem, zaś dzięki słownikowi można znaleźć wszystko szybko i w jednym miejscu.

Wznowienie, bowiem pierwsze polskie wydanie Króla złodziei pochodzi z 2003 jest naprawdę ciekawe i z pewnością spodoba się dzieciom. Nowa szata graficzna przykuła mój wzrok już od pierwszego spojrzenia, zaś w środku znajdują się estetycznie wykonane czarno-białe ilustracje Emilii Dziubak. To coś, co umili czas podczas lektury młodszym czytelnikom.

Król złodziei to świetna powieść o przyjaźni, sile miłości braterskiej, jak i o dzieciństwie.  O tym, co może się stać, kiedy marzenie dziecka o byciu dorosłym ziści się. I o tym, jak ważna jest dla dzieci właśnie miłość, ta matczyna, jak i ta rodzinna. O tym, że rozdzielenie rodzeństwa nie zawsze, a raczej w ogóle nie jest dobrym posunięciem. A także o tym, że każdy musi przejść przez dany etap w życiu od dzieciństwa i dojrzewanie aż po dorosłość i nie ma co przyspieszać tego procesu. Każdy wiek rządzi się swoimi prawami i trzeba nawet przejść przez ten etap „chcę już być dorosła/dorosły”. Niemka świetnie to wszystko zobrazowała.

Cornelia Funke napisała naprawdę ciekawą historię o dzieciach dla dzieci, ale i starsi, a w szczególności wszyscy ci, którzy chcą tak szybko dorosnąć znajdą coś dla siebie. Może wreszcie docenią wolność, jaką posiadają, choćby taką, w której jest szkoła. Zaś ci starsi z pewnością przypomną sobie te czasy, w których tak szybko chcieli już stać się dorosłymi. Powieść pomimo swojej prostoty skłania do refleksji. Król złodziei jest godny polecenia wszystkim – i małym, i średnim, i dużym, i starszym, i młodszym. Czekam na dzień, kiedy zostaną wydane inne powieści, dotąd jeszcze niewydane w Polsce tej niemieckiej pisarki, bowiem jej każda książka przedstawia sobą coś innego i ciekawego, z czym z wielką chęcią bym się zapoznała.

 
Ocena: 7/10
 
 

„- Talizmany, które się ukradło, przynoszą tylko nieszczęście. Każdy to wie.” [s.28]

~~~~

„Nocą każdy jest mały” [s.63]

~~~~

„- Proszę mi odpowiedzieć na jedno pytanie – zwrócił się do niego Wiktor. – Czy pan właściwie lubi dzieci?
[…]
– Dzieci w ogóle? Nie, nieszczególnie. Są zbyt ruchliwe, głośne i bardzo często brudne.
[…]
– A poza tym – […]- nie mają zielonego pojęcia, co tak naprawdę jest ważne.
– Tak… – powiedział powoli.  Dziwne, że z tych bezużytecznych istot wyrasta ktoś tak wspaniały i rozsądny jak pan, nieprawdaż?” 
[s.212-213]

~~~~

„- Pokrewieństwo to żadna gwarancja miłości – oświadczył Wiktor. – Mimo że wszyscy chętnie w to wierzymy.” [s.347]

 
 
____
 
Za możliwość przeczytania Króla złodziei dziękuję wydawnictwu EGMONT 
wydawnictwo egmont logo
 
  • Wydaje mi się, że zapowiada się interesująco. 🙂

  • Brzmi całkiem nieźle, w wolnej chwili chętnie bym się za nią zabrała. 🙂

  • Czytałam ją dawno i bardzo mi się podobała, ale mistrzostwo pokazała autorka w "Atramentowym Świecie" 🙂

  • Podoba mi się ten cytat na wstępie 🙂
    I nie mogę nie zwrócić uwagi na fakt, że niemieccy autorzy bardzo lubują się w osadzaniu akcji we Włoszech 😀
    Nie czytałam jeszcze Atramentowej Trylogii. W sumie – chciałam. Ale pewnego razu w telewizji leciało sobie "Atramentowe serce" i nawet nie obejrzałam do końca. Film był jakiś taki nudny. Może już jestem na to za stara 😀
    Czasem jednak te książki, które spodobałyby nam się, gdybyśmy je przeczytali kilka lat wstecz, podobają nam się i teraz. Lubię tak 🙂 I kiedy dobrze mi się czyta książkę przeznaczoną dla młodszych ode mnie czytelników. Może pani Funke akurat dałaby radę? (Tylko czemu kojarzę jej nazwisko z mężczyzną? Oo)

  • Chciałam przeczytać Atramentową Trylogię tej autorki, ale gdy zaczęłam pierwszy tom, to wcale mi się nie spodobała. Po tą powieść raczej nie sięgnę, a i do tamtej nie wrócę.

  • Jeszcze się zastanowię, ponieważ mam już bardzo dużo książek na swojej półce 🙂
    Pozdrawiam

    weronine-library.blogspot.com

  • Jakoś szczególnie nie będę jej raczej szukała, ale może kiedyś przeczytam skoro dość pozytywnie ją oceniasz. Tym bardziej, że jeszcze nie czytałam nic tej autorki 🙂

  • Tea

    Książka wydaję się być ciekawa, a i ocena wysoka co może zwiastować dobrą lekturę – chyba się skuszę 😉

  • Kilka razy zabierałam się za jej przeczytanie, ale ani razu nie zaczęłam jej czytać, chyba wreszcie to zrobię. 🙂

    http://bibliotekamlodegoczytelnika.blogspot.com/

  • Czytałam bardzo dużo pozytywnych opinii o książkach tej autorki, jednak nigdy nie było mi dane którąś dorwać, muszę to w końcu zmienić!

  • Pingback: Podsumowanie lutego 2014 - Pani Kultura()

  • Pingback: Osiemnaście lat minęło jak jeden dzień - Pani Kultura()

  • Pingback: Przedpremierowo: Dachołazy – Katherine Rundell - Pani Kultura()