Film, Recenzje

Kosogłos. Część 1 (2014)

Kosogłos Igrzyska śmierci plakat filmowy
Reżyseria: Francis Lawrence
Tytuł: Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1
Oryginalny tytuł: The Hunger Games: Mockingjay Part 1
Data premiery: 21 listopada 2014 (Polska) | 10 listopada 2014 (świat)
Czas trwania: 2 godz. 3 min.
Obsada: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth,
Woody Harrelson, Elizabeth Banks, Donald Sutherland, Julianne Moore, Willow Shields,…
 
Książka: „Kosogłos” – Suzanne Collins
 
 
 
 
 
 
 
„Ogień jest zaraźliwy!
I jeśli my płoniemy, ty płoniesz razem z nami.”

 

Dystrykt 12 należy już do przeszłości. Po tym, co wydarzyło się podczas 75. Głodowych Igrzysk został zmieciony z powierzchni ziemi. Ocaleni znaleźli schronienie w legendarnej Trzynastce, która wbrew wszystkim i wszystkiemu przetrwała i ma się dobrze, na tyle, na ile to tylko możliwe. Jest pośród nich również Katniss z rodziną i przyjaciółmi. Wraz z nowymi przywódcami rebelianci szykują się do walki. Czy Katniss przyłączy się do ich planu? Czy stanie się ich opoką i nadzieją? Czy zostanie ich Kosogłosem?

Ostatnimi czasy reżyserzy lubują się w dzieleniu ostatniej części danej serii na dwie. Z jednej strony dla pieniędzy, z drugiej… nie wiem z jakiego powodu. Tak było z Harrym Potterem i Insygnia Śmierci, tak było z Przed świtem i tak jest też tutaj. I tak jak w przypadku tego pierwszego filmu nie wiem do końca, jaki był tego efekt, tak już z dwoma kolejnymi wyszło to moim zdaniem na ich korzyść. Bo czasami nie da się przekazać całości w przeciągu dwóch godzin. A przesyt i nagromadzenie wszystkiego w jednym też nie jest dobrym pomysłem. A trzeba pamiętać także o tych, którzy nie czytali książkowych pierwowzorów. Dla tych, którzy są już po lekturze wszystko zazwyczaj jest jasne, a film stanowi tylko pewien ciekawy dodatek, może nawet inne spojrzenie na całą fabułę i bohaterów, ale już dla nieczytających jest to zupełnie nowy świat i nowe wydarzenia.

Dlatego moim zdaniem twórcy Kosogłosa dobrze zrobili dzieląc go na części. Bo ta pierwsza jest świetnym wprowadzeniem do późniejszej akcji. Tu przedstawiona jest znacząca zmiana, jaką przeszła Katniss – ze zwykłej dziewczyny, która chciała ochronić tylko swoich bliskich – do Kosogłosa, przedstawicielkę rebeliantów, która daje im nadzieję na lepsze jutro, choć są świadomi, że nie odbędzie się to bez krwawej walki. Ból, strach i cierpienie, to główne emocje, jakie ona odczuwa, ale oprócz tego odkrywa w sobie pokłady nowych sił i zdolności. Bo teraz nie myśli tylko za siebie, ale także za swoich pobratymców. Za to, co zrobi poniesie konsekwencje nie tylko ona, ale wszyscy sprzymierzeńcy. I tylko dzięki wspaniałej Jennifer Lawrence postać ta jest prawdziwa i dobrze zagrana. Wszystkie emocje są pokazane w odpowiednich momentach. Nie można zapomnieć również o scenie, w której Lawrence musiała popisać się „złym aktorstwem”. Dla tak dobrej aktorki musiał być to nie lada wyczyn, jednak i tutaj spisała się naprawdę świetnie.

I w tym momencie trudno jest nie wspomnieć o Snowie, w którego wcielił się Donald Sutherland. Aktor, dla którego rola ta była chyba pisana, bo nie widzę nikogo innego, kto tak dobrze przedstawił wyrachowanie, niezłomność, egoizm i parcie na władzę, nie dbając o dobro ludzi, jak on. Jego bezwzględność aż poraża, co jest widoczne w rozgrywkach prowadzonych z Katniss – jedyną dziewczyną, która odważyła się mu przeciwstawić od wielu lat i w dodatku publicznie. A nic nie boli mężczyznę bardziej, jak jego urażona duma i to jeszcze na oczach świadków.

Na uwagę zasługuje również Julianne Moore w roli prezydent Almy Coin. Ma w sobie to „coś”. Na pierwszy rzut oka niby niczym się nie wyróżnia, jednak po głębszym zastanowieniu nie można powiedzieć, że ta postać nikła gdzieś w tłumie innych. Ma coś, co niezaprzeczalnie przyciąga.

I teraz, podczas pisania, słucham sobie The Hanging Tree w wykonaniu Jennifer Lawrence i nie wyobrażam sobie nikogo innego na jej miejscu. Nie wyobrażam, żeby śpiewał to ktoś inny. Bo w tym jest wszystko – ból, chłód i pewna nostalgia. I widzę przed oczami tę scenę. Wiedzę to, co się działo. I to jest naturalne. Nie wyobrażam sobie na tym miejscu nawet najpiękniejszego głosu. To jest pieśń KOSOGŁOSA. Nikogo innego. I Lawrence spisała się idealnie. To nie ma być piękne. To ma być, takie jakie jest. Poruszające i realistyczne, takie, które zaśpiewałby każdy z nas, każdy na miejscu Kosogłosa. Bez zbędnych ozdobników. Pieśń, zagrzewająca do walki. Do walki o wolność. I gdy oglądasz film, a tę pieśń znałeś wcześniej mimowolnie ruszasz choćby ustami. By razem z rebeliantami tworzyć jedność. Tak przynajmniej miałam ja. Powstrzymywałam się na ile tylko mogłam, niestety było to trudne. Bo chciałam razem z nimi śpiewać ją pełną piersią, tak, aby usłyszał ją sam Snow w swoim zepsutym Kapitolu.

Jeśli w pierwszej części Kosogłosa szukacie akcji, jaką mieliśmy okazję oglądać w poprzednich częściach to niestety się przeliczycie, gdyż twórcy postawili w niej na ukazanie wyraźniejszego portretu psychologicznego Katniss i rebeliantów. Wszystko, co dynamiczne i zapierające dech w piersiach ujrzymy dopiero 18 listopada 2015 roku w kontynuacji. Choć nie twierdzę, że tutaj nie działo się nic godnego uwagi, bo byłabym w błędzie, gdyż zdarzają się momenty, w których serce mocniej zabije, a w mięśnie mimowolnie będą rwały się do biegu. Nie są one częste, ale za to robią naprawdę spore wrażenie. Jak już wspomniałam, ta część jest naprawdę świetnym wprowadzeniem do tego, co dopiero będzie się działo. A tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z książkowym pierwowzorem mogę zdradzić jedynie tyle, że będzie działo się naprawdę wiele.

 
 
„Pozbierać jest się dziesięć razy trudniej, niż rozsypać.”
 
 
Ocena: 9/10
 
 
Igrzyska śmierci:
1. Igrzyska śmierci | 2. W pierścieniu ognia | 3. Kosogłos. Część 1 / Kosogłos. Część 2