Książka, Recenzje

Intruz – Stephenie Meyer

Stephenie Meyer




Autor: Stephenie Meyer (strona autorki)
Tytuł: Intruz
Seria wydawnicza: Czytaj po zmierzchu
Oryginalny tytuł: The Host
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 14.11.2008
Stron: 560
Ocena: 9/10

Przyszłość.
Świat został opanowany przez niewidzialnego wroga – dusze. Ludzkość wyginęła.
Jednak pozostała jeszcze namiastka tych, którzy się bronią, a raczej próbują
walczyć o życie pozostając w ukryciu. Teraz Ziemia jest pełna pokoju i
harmonii. Nie ma w niej miejsca na nienawiść czy przemoc, o wojnach już nie
wspominając. Sam wróg jest zdania, że gdyby nie oni ludzie zniszczyliby samych
siebie wszechobecną przemocą i kłamstwem na każdym kroku. Nowy świat żyje tylko
prawdą, nie ma w nim ani krzty kłamstwa. Troska, serdeczność, spokój, dobro
wręcz emanuje od tych istot, przez ludzi zwanych pasożytami. Bo jak można
nazwać tych, którzy zabierają ludzkie ciało, nazywając je żywicielem?
Wszczepienie duszy do organizmu człowieka powoduje, że tamten już nie ma
kontroli nad swoim ciałem, bywają tylko przypadki, kiedy oporni właściciele nie
odchodzą w krainę zapomnienia, a bronią się wszystkimi myślami krzycząc w
umyśle takiego przedstawiciela innej rasy.
Takiego
żywiciela właśnie otrzymała Wagabunda, jedna ze znanych dusz. Zanim przybyła na
Ziemię zamieszkiwała osiem planet, na których nie spotkała się z tak silnymi
emocjami i zmysłami jak u człowieka. Tam nie było mowy o postawieniu się
żywiciela. Tylko ludzie odznaczają się tak silną wolą przetrwania. Jej żywiciel
o imieniu Melanie to twarda sztuka. Nie pozwala zapomnieć o sobie. Z początku ukrywa
przed Wagabundą swoje myśli, jednak z czasem się to zmienia. Dzięki wspólnemu
celowi stają się na swój sposób sojuszniczkami. Czy odnajdą bliskie im osoby?
Czy Łowczyni, która nie daje im spokoju wreszcie się od nich odczepi i da im
święty spokój? Czy jest tutaj miejsce na szczęśliwe zakończenie? Co z
ludzkością i z duszami? Czy może dusze i gatunek ludzki dojdą do porozumienia i
będą wspólnie zamieszkiwać Ziemię?
„Intruz”
to zupełnie inna historia, zupełnie inna Stephenie Meyer. To już nie jest
tkliwa i przewidywalna historia nastolatki, która zakochała się w wampirze.
Choć „Zmierzch” jest jedną z moich ulubionych serii i nadal mam to niego
sentyment, to jednak uważam, że są o wiele lepsze serie o wampirach. Ciągle to
powtarzam i tej wersji się będę trzymała, bo dzięki tej sadze pokochałam fantastykę,
a dokładniej paranormal romance i historie o wampirach. Jednak to jest zupełnie
inna opowieść od tej znanej serii, dzięki której autorka jest kojarzona. Bo
znaczna większość, gdy usłyszy „Stephenie Meyer” ma przed oczyma wampiryczną
sagę, która szczerze powiedziawszy nie wszystkich zachwyca. Jedni ją kochają,
drudzy nienawidzą, ale prawdą jest, że spotkałam się z o wiele bardziej
pochlebnymi opiniami o „Intruzie”. I wcale się temu nie dziwię.
„Intruz”
to opowieść o najważniejszych wartościach: miłości, przyjaźni, lojalności i
zaufaniu. I co najważniejsze o istocie człowieczeństwa. Autorka w świetny
sposób pokazała nam, jak ludzkość potrafi być okrutna, na przykładzie świata
zamieszkałego przez dusze. W większości ludzi jest pełno nienawiści, okrucieństwa,
obłudy. A jakby wyglądał nasz świat bez tego? Jakby wygląd świat bez pieniędzy,
które w dzisiejszym świecie odgrywają jedną z ważniejszych ról? Bo trzeba przyznać,
że bez pieniędzy tak naprawdę nie ma życia. Prawie za wszystko trzeba zapłacić.
I co to za świat bez przemocy? Niektórzy by powiedzieli nuda. Wszyscy są
szczęśliwi i pełni miłości do bliźnich. Nie ma już zapierających dech w
piersiach wiadomości o wojnach, biedzie czy morderstwach. Największych
przestępstwem jest wykroczenie prędkości na drodze. Nie ma już choroby, na której
nie ma lekarstwa. Umiera się tylko ze starości, albo z powodu ciężkiego
wypadku. Ludzie nie są już dla siebie zagrożeniem. A jak jest na Ziemi teraz, w
XXI wieku?
Bohaterowie
to silne osobowości. Daleko im od ideału. Bo czy można tak powiedzieć o
Wagabundzie, która zdradziła swój gatunek i która sama już uważa się za człowieka?
Stephenie świetnie ją wykreowała. Wszystkie myśli Wagabundy i Melanie, ich
cechy, przyzwyczajenia, obawy. Muszę przyznać, że od przeczytania tej powieści są
one moimi ulubionymi bohaterkami. Choć z początku Melanie mnie denerwowała, to
jednak trzeba postawić się w jej sytuacji, kiedy to swoje ciało dzieli się z
kimś innym, kimś, kto rządzi tym ciałem i przejął wszystkie myśli. Kocha tych, których
i my kochamy. To tego kogoś nasza ukochana osoba dotyka, a nie nas. Jest to denerwujące,
męczące i bolesne zarazem, dlatego nie dziwię się zachowaniu Mel. A Wagabunda,
choć spotykała na swojej drodze przeciwności losu i nienawiść płynącą od ludzkiego
gatunku, nie poddawała się i pokazywała, że nie jest tam tylko pasożytem, ale
chce sobie zasłużyć na miejsce w ich wspólnocie najcięższą pracą bez chwili
wytchnienia. Jamie brat Melanie, tak samo jak jej wujek Jeb ujęli mnie swoją
serdecznością, jak i otwartym umysłem. To oni byli pierwsi, którzy nie mieli obiekcji
w stosunku do Wagabundy. A co z Jaredem i Ianem? Chodź Ian jest słodki, czuły i
opiekuńczy, w przeciwieństwie do Jareda z początku, to jednak do tego drugiego
ciągnęło mnie bardziej. Może to za sprawą Melanie? Nie wiem. Lecz Ian także
skradł moje serce swoją postawą, zachowaniem, a także siłą uczucia.
Stephenie
Meyer pisząc „Intruza” pokazała, że potrafi pisać książki dojrzałe i bardziej
wymagające od „Zmierzchu”. Nie mogę się doczekać filmu, chociaż muszę przyznać,
że głowni bohaterowie nie za bardzo pasują mi do swoich ról, ale pożyjemy,
zobaczymy, co z tego będzie. A nuż nie będzie tak źle, jak się wydaje. Mam
tylko nadzieję, że nie zepsują ekranizacji tak świetnej powieści. Polecam ją
wszystkim, a w szczególności tym, którym „Zmierzch” się nie spodobał. Bo tym,
którzy chcieli sięgnąć po tę książkę już chyba nie muszę mówić żeby, czym
prędzej to zrobili, bo jest to oczywiste.
Na
koniec pozwolę sobie dodać, że wyczytałam na kochanej przez uczniów i nie tylko
Wikpedii, że autorka myśli o kontynuacjach tej książki, tak, że stanie się on
pierwszą częścią trylogii. Sequel ten miał być gotów już w 2008 roku, więc nie wiem
ile w tym prawdy. Stephenie ma bardzo dużo pomysłów, o czym można było się
przekonać, czytając jej wywiad, w którym to zaskoczyła nas zamiarem napisania
kolejnych części „Zmierzchu”. Czy jednak spełni swoje obietnice? O tym
przekonamy się za kilka lat, jeśli przed tym nie dosięgnie nas zapowiadany
Koniec Świata. Jeśli zaś spełni te dotyczące „Intruza”, to tytuły kolejnych części
będą brzmiały kolejno „The Soul” (Dusza) oraz „The Seeker” (Łowca).
„Wygląda na to, że Wanda i
Melanie jakoś się dogadują. Trochę jakby… się przyjaźniły. Ale oczywiście to
Wanda podejmuje decyzje. Postaw się teraz na miejscu Melanie. Jak byś się czuł?
Gdybyś to ty miał w sobie… intruza. Gdybyś był uwięziony we własnym ciele, a
ktoś inny kierowałby jego ruchami? Gdybyś nie mógł się odezwać? Nie chciałbyś,
żeby twoja wola – na tyle, na ile można by ją ustalić – została uszanowana? Przynajmniej
przez innych ludzi?”
[s.340]

______

Dla zainteresowanych zwiastun filmu, którego
polska premiera odbędzie się 5 kwietnia 2013.

_____

Za możliwość zapoznania się z „Intruzem”
dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat