Wspomnienia

Ach, gdzie ten 2015 rok?

Liczba książek przeczytanych: 24

Najsłabszy rok odkąd prowadzę bloga pod względem przeczytanych książek, ale nie było przynajmniej żadnych gniotów. Klasa maturalna, prawko i wiele osobistych problemów nie sprzyjało i nie sprzyja czytaniu. Nie ma, co płakać, w 2016 będzie lepiej.

Liczba stron: 8170, co daje mniej więcej nieco ponad 22 strony, ale prawda jest też taka, że dużo powieści zaczęłam, ale ich nie skończyłam, a ten rok należał także do czytania postów na różnych blogach, a z tego mogłaby wyjść bardzo dobra i pokaźna książka. 😉

Najlepsze książki przeczytane w 2015:

 
„Bloger i social media” – Tomek Tomczyk
 
 
 
 

Najgorsze książki przeczytane w 2015: brak

Chyba z powodu tak małej liczby przeczytanych książek nie natrafiłam na żadną szczególnie nieciekawą.

Ilość opublikowanych recenzji: 22

~ książki: 18

~ filmy: 4

Ilość książek zdobytych: 59

Wyzwania:

Wielka Brytania & Hiszpania – 0

Czytam fantastykę –  9

Kolejny rok pozostał już tylko wspomnieniem. I znów przyniósł on wiele niespodzianek…

Przeżyłam wiele ciekawych, inspirujących i ekscytujących chwil, o których na pewno nie zapomnę. Kolejna podróż do Anglii była spełnieniem moich marzeń. Zabawę z okazji wkroczenia w dorosłość razem z rodziną i znajomymi można zaliczyć do jak najbardziej udanego przedsięwzięcia. Spontaniczna decyzja, dzięki której zyskałam w moim życiu bliską osobę, do dzisiaj mnie zaskakuje i za to też jestem niezmiernie wdzięczna losowi. Cieszą nawet tak małe rzeczy jak reaktywacja bibliotecznego Młodzieżowego Klubu Literackiego – który już nie jest tylko młodzieżowy i nie tylko literacki – już teraz wiem, że osoby ze Sztukamy nauczą mnie wiele i pewnie do wielu rzeczy mnie zainspirują. Fajnie jest uczyć się czegoś od siebie nawzajem, a tym bardziej, gdy każdy specjalizuje się w czymś innym. Z każdego spotkania wychodzę zadowolona i wzbogacona o coś nowego.

Moja współpraca z lokalnymi mediami nadal trwa i ma się dobrze, co jest dla mnie ogromnym sukcesem. Widzieć swoje nazwisko w tygodniku i słuchać, że czytają mnie moi nauczyciele czy znajomi moich rodziców, a niejednokrotnie dzięki moim poleceniom w bibliotece pojawiły się osoby, które chciały polecane przeze mnie książki przeczytać jest czymś wspaniałym. Kto wie, może niektórzy zdecydowali się nawet na kupno? To wszystko sprawia mi niesamowitą radość, bo promowanie czytelnictwa, to jest to, o co mi właśnie chodzi. (Wszystkie linki do portalu i skanów recenzji w tych mediach znajdziecie w Publikacjach.)

Niestety, grudzień znowu okazał się dla mnie najgorszym miesiącem. Dlaczego? Straciłam kolejną z najbliższych mi osób. Taka jest kolej rzeczy, powiecie – ktoś przychodzi, ktoś odchodzi, ale jednak. Ból i pustka w sercu są ogromne. Niedowierzanie? Nawet po tych paru tygodniach jeszcze kotłuje się w głowie. Głupi żart? Tani, amerykański film? Niestety. To rzeczywistość. Boli to, że już nie będę miała okazji usłyszeć jego śmiechu, powiedzonek, nie będzie mi nawet niekiedy dokuczał i zaczepiał. Nie będę mogła razem z nim odkrywać kolejnych angielskich miejscowości i zakątków. Wiem, że będzie ze mną cały czas, ale jednak to nie to samo. Wkroczenie w dorosłość miało wyglądać zupełnie inaczej.

I to właśnie również dlatego dziękuję losowi za Tę bliską osobę – dzięki niemu jakoś znoszę te życiowe trudy i wiem, że jakoś to będzie. Że będzie lepiej. Mimo wszystko.

Mam nadzieję, że 2016 rok nie przyniesie już takich rodzinnych tragedii, bo mam ich dosyć na kolejne 20 czy nawet 50 lat. Mam nadzieję jednak, że będzie to rok zmian pozytywnych – życiowych i blogowych. Jak na razie muszę dokończyć prawo jazdy i przygotować się, jak najlepiej potrafię, do matury. A co po niej? Jeszcze do końca nie wiem, wiem tylko tyle, że chcę zrealizować niektóre swoje plany i marzenia. Czy się uda? Zobaczymy.

Dziękuję wszystkim, którzy cały czas są ze mną i tym, którzy przychodzą i zostają. Dla mnie to naprawdę ważne i cieszę się, kiedy was przybywa mimo tak długiej przerwy. Do maja pewnie będzie mnie tutaj mniej niż więcej, ale później z chęcią powrócę do większej regularności, bo już tęsknię za blogiem i za pisaniem. W końcu dzisiaj mija już czwarty rok mojej działalności na nim. Nie spodziewałam się, że tak długo wytrzymam z moim słomianym zapałem, ale niesamowicie się z tego cieszę.

Na Nowy Rok życzę Wam (i sobie zresztą też) dużo radości i zdrowia, spełnienia marzeń i umiejętności doceniania tego, czego się ma i kogo się przy sobie ma, bo później może być za późno. Wytrwania w noworocznych postanowieniach. Zresztą, mogę tutaj zacytować prawie cały list, który napisałam do siebie, a który został zamieszczony w poście Osiemnaście lat minęło jak jeden dzień, bo chyba jest w nim wszystko, co chciałabym przekazać. Maturzystom życzę zaś zdania matury z jak najlepszymi wynikami i dostania się na wybrane i wymarzone studia. Niech ten rok zacznie się jak najlepiej i jak najlepiej skończy!

 
Zapraszam
Was również na kanały społecznościowe na których udzielam się trochę częściej
niż na blogu:
Snapchat – thepepetka